Julian Gough - "Królik i Misia.Niesmaczne zwyczaje Królika" recenzja

by - poniedziałek, lutego 06, 2017

Kocham mądre książki dla dzieci. Takie, które opowiadają historie z morałem. Gdy są na dodatek zabawne tym lepiej. Te dwie cechy łączy w sobie opowieści o niezwykłej przyjaźni między Misią a Królikiem. Zapraszam na recenzję.



Poznajcie Misię i Królika, dosyć osobliwą parę, która spotyka się w równie osobliwych okolicznościach. 
Misia to wielka, ale sympatyczna i dosyć głupiutka niedźwiedzica. Poznajemy ją w momencie, gdy przebudza się z zimowego snu, bo słyszy jak ktoś wymyka się z jej jaskini kradnąc przy okazji jej zimowe zapasy. Jak myślicie kto jest złodziejaszkiem? Oczywiście, Królik. Na oko nadąsany i wiecznie niezadowolony. Dba jedynie o swój ogonek i pełny brzuch rzecz jasna. Królik nie tylko podkrada jedzenie, ma również pewien mroczny sekret: zjada własna kupę, czego zupełnie nie może pojąć biedna Misia oraz nie jest zbytnio gościnny.

Czy takich oto dwoje może stworzyć parę przyjaciół? Co musi się wydarzyć, żeby Królik zmienił swoje podejście do życia? Z jednej strony mam ogromną ochotę zdradzić Wam tą tajemnicę, z drugiej zaś, nie chce odbierać frajdy z książki, a jest ona ogromna.


 Ciekawym jest to, że autor, Julian Gough napisał tę książkę dla i ze swoją córką. Nie dość, że stworzyli historię razem, to na dodatek, Sophie (tak ma na imię córka autora) była również niezwykle surowym redaktorem, który cały czas czuwał nad powstawaniem dzieła. 


"-Co to jest grawitacja?"
" - Grwitacja jest Tajemiczą Siłą Przyciągającą Wszystko do Wszystkiego Innego- wymądrzył się Królik"
"-Aha! To tak jak Przyjaźń- Misia pokiwała głową ze zrozumieniem" 
  
 Książeczka jest napisana prostym językiem, jej treść idealnie nada się dla dzieci w wieku 5+. Historia jest niezwykle prosta, ale w swej prostocie aż genialna. Oto dwa różne charaktery przełamują swoje słabości, uczą się od siebie wzajemnie i stają się w efekcie najlepszymi przyjaciółmi. Czy może być coś lepszego? 

"Misia i Królik" to nie tylko kawał mądrej dziecięcej literatury, ta książka jest też najzwyczajniej w świecie zabawna. Sama czytając ją śmiałam się po cichu. Dzieciaki najbardziej rozbawi zapewne moment o zjadaniu króliczej kupy, bo nie wiedzieć czemu szkraby uwielbiają takie obrzydliwe teksty, sama też przyznaję, że to jeden z zabawniejszych fragmentów książki.


 
 Nie byłabym sobą, gdybym nie zachwyciła się również ilustracjami, które genialne oddają charakter książki. Zobaczcie na przykład na powyższy rysunek. Oto stoi Wielka Misia i Mały Królik, niczym Flip i Flap. 

Cieszę się niezmiernie, że książka jest dopiero początkiem przygód, pierwszą częścią serii. Nie mogę się już doczekać, aż dostanę w swoje ręce kolejne historie o dwójce przyjaciół.


"-Misiu- zaczął Królik - dlaczego uratowałaś mnie przed Wilkiem, skoro ja byłem dla ciebie taki niemiły?"
"-Bo podarowałeś mi marchewkę- odpowiedziała Niedźwiedzica"
"-Ale to była najstarsza, najsmutniejsza, najczarniejsza marchewka, jaką znalazłem"
"-Liczą się intencje!"

rodzaj: dla dzieci/5+
wydawnictwo: Zielona Sowa
ilość stron:107

Za kolejną cudowną książkę dziękujemy wydawnictwu 

   

Podobne wpisy

0 komentarze