Mårten Sandén - "Święta dzieci z dachów"

by - poniedziałek, grudnia 05, 2016


Do tej pory byłam święcie przekonana, że "Dziewczynka z zapałkami" to najbardziej wzruszająca książka ze świętami Bożego Narodzenia w tle. Dzisiaj po skończeniu "Święta dzieci z dachów" zmieniam zdanie...


Troje dzieci: Mago, Isse i Stella uciekają z domu dziecka, by odszukać ojca jednej z dziewczynek. Na dworcu w Sztokholmie spotykają bezdomnego, który zapomniał, kim jest. Dzieci dowiadują się, że dzięki nim ma szansę odzyskać pamięć, ale muszą do tego doprowadzić w ciągu dwudziestu czterech dni. Na szczęście do pomocy mają Miriam ze sklepu z antykami oraz dzieci z dachów.
Czy dzieci znajdą ojca Mago? Kim okaże się bezdomny z dworca? Czy dzieci z dachów okażą się przyjacielskie wobec trójki uciekinierów? Jak zakończy się ta cudowna opowieść?
Już podczas lektury tej książki postanowiłam, że nie zdradzę nic więcej na temat fabuły, a już na pewno nie powiem słowa o zakończeniu. Nie chce nikomu psuć przyjemności jaka płynie z czytania kolejnych rozdziałów. A właśnie... Co do rozdziałów... To nie przypadek, że jest ich akurat 24. Tyle samo ile okienek w czekoladowym kalendarzu adwentowym. Myślę, że warto właśnie ją potraktować w taki sposób: dozować napięcie i przyjemność, codziennie czytając dziecku jeden rozdział, by w dzień Wigilii dojść do pięknego i wzruszającego zakończenia.  Takie stopniowe wprowadzenie w świąteczny, wyjątkowy nastrój będzie miało niepowtarzalną wartość i urok.

Uwielbiam świąteczne opowieści, ale nie wszystkie mają w sobie magię, którą mają "Święta dzieci z dachów". Książka ta ma w sobie co prawda dużą dozę smutku (bohaterowie z domu dziecka wzbudzają w nas empatię), ale o wiele wyraźniej przez treść książki przemawia inne uczucie: nadzieja. Nadzieja na lepszą przyszłość, na spełnienie marzeń.

Opowieść o dzieciach z dachów jest uniwersalna, ponadczasowa, co według mnie w ogóle charakteryzuje szwedzką literaturę dziecięcą. Ta książka wzruszy tak samo przeczytana dzisiaj naszym dzieciom, jak i za 20 lat naszym wnukom. Jestem tego pewna! 

Co według Was powinna zawierać prawdziwa świąteczna opowieść? Skrzaty, renifery, Mikołaja, czy może jeszcze coś? Z pewnością wszystkie wyżej wspomniane świąteczne symbole są ważne (i znajdziecie je w książce), jednak uważam, że w świątecznej opowieści powinien wynikać jeden morał: Dobro zawsze zwycięża, a w świąteczny czas mogą się spełnić nawet największe marzenia!

Kiedy dostałam książkę od Zakamarków i zanim zaczęłam ją czytać, zachwyciły mnie ilustracje. Czasem może nieco mroczne (niektóre są czarno-białe), inne niezwykle wesołe. Jedno jest pewne: są niepowtarzalne, wystarczy spojrzeć na załączone do posta zdjęcia, aby się od razu w nich zakochać i poczuć atmosferę świąt. Cała książka jest estetycznie wydana: twarda okładka ze wzmocnioną obwolutą zapewni książce trwałość na długie lata.

Podczas czytania, postanowiłam sobie, że gdy wrócę do pracy zrobię wszystko, by wprowadzić „Święta dzieci z dachów” do lektur omawianych lektur. Mam mnóstwo pomysłów na tą książkę i na jej omawianie. Jest cudowna, zachwycająca. Nie przesadzę, jeśli powiem, że to jedna z najpiękniejszych książek dla dzieci, jaką było dane mi czytać. Ma w sobie jakąś nieuchwytną magię, która poruszy każdego bez względu na wiek.


 rodzaj: dla dzieci/ 6+
wydawnictwo: Zakamarki
ilość stron: 100
oprawa: twarda +płócienny grzbiet


Za możliwość przeżycia cudownej świątecznej historii dziękujemy wydawnictwu
 


Podobne wpisy

4 komentarze