Kadry ze szkolnego korytarza...

by - czwartek, września 21, 2017

Dobra, przyznaję, na razie ciężko mi ogarnąć nową sytuację: połączenie pracy, opieki nad dziećmi, domem z blogowaniem i czytaniem. Na razie na to ostatnie jest najmniej czasu. Pewnie jutro przybędę z recenzją "Mężczyny, który gonił swój cień", a póki co codzienna obserwacja uczniów w szkole przyniosła mi materiał na tego posta. Czasem zastanawiam się, czy to ja jestem jakaś niedzisiejsza, czy to z innymi jest coś nie tak. Oceńcie sami.

 

 

Pogadajmy... na Messengerze

Dzwonek. Czas na przerwę. Wychodzę na korytarz, akurat mam dyżur. Biegają i krzyczą w niebogłosy jedynie maluchy, przede wszystkim pierwszaki. "Starszyzna" okupuje ławki pod ścianą lub siada w rządku na podłodze. Zero rozmowy, jedynie oczy wpatrzone w ekrany smartfonów i tabletów. Na uszach słuchawki. Czy to nie chore? Dzieciaki zapominają o istocie prawdziwych relacji, ich świat wypełniają gry, które zajmują całą ich uwagę.  Z jednej strony fajnie, że dzieciaki się nie biją i nie trzeba ich przeganiać z toalet, gdzie zazwyczaj wybuchały dziwne bójki, i która to zawsze służyła jako stołówka.... Jednak cała sytuacja jest przerażająca. 

Czy Wasze dzieci mają swoje telefony? Kiedy je w nie zaopatrzyliście? Czy noszą je do szkoły?



Brzuchy na wierzch

Moda na krótkie bluzeczki w rozkwicie. I wcale nie dotyczy to jedynie dorosłych kobiet. Gołymi pępkami  świecą już 12-latki. Nie bardzo przejmują się uwagami nauczycieli. Chyba najbardziej zadziwia i zastanawia mnie fakt, czy rodzice widzieli jak córka wychodzi z domu ubrana. Czy dziewczyny mają zgodę matki/ ojca na taki strój, który nadaje się z pewnością na jakąś imprezę, ale nie na szkolny korytarz.  

Czy to ja jestem staroświecka, czy to świat przewraca się do góry nogami? Jak zapatrujecie się na takie sprawy?


Schludność przede wszystkim

Sama jestem matką i zawsze na wszystko patrzę nie oczami siebie-nauczyciela, ale właśnie siebie jako matki i tego, czy na daną rzecz pozwoliłabym swojemu dziecku. Pewnie dlatego tak bardzo dziwi mnie pozwalanie dzieciom na farbowanie włosów (po wakacjach zawszej jest wysyp głów we wszystkich odcieniach) czy malowanie paznokci. Pamiętajmy, że to na nas, rodzicach leży odpowiedzialność za wygląd i schludność naszego dziecka.


Orzeł na piersi

Patriotyzm to pożądana postawa, lecz gdy dzieciaki noszą t-shirty z podejrzanymi nadrukami, jakby rodem z Młodzieży Wszechpolskiej to już nie jest zabawnie. O tyle, o ile dorosły człowiek ma swoje poglądy wynikające z wiedzy i przekonań, o tyle dzieciaki naprawdę nie rozumieją prawdziwego przesłania swoich ciuchów. 


Rodzice, apeluję do Was: to Wy kupujecie dzieciom ubrania, zwracajcie uwagę na to co noszą i jak noszą. Trzynastolatka to nie dorosły, to nadal dziecko - przede wszystkim mentalnie. Szkoła to nie dyskoteka, niech uczniowie wyglądają schludnie i porządnie. 

My, jako nauczyciele notorycznie zwracamy uwagę, upominamy. Jednak, takie rzeczy zależą od rodziców. Dlatego obserwujmy nasze dzieci i bądźmy rozsądni. To tyle. Idę czytać! 

P.S Ciekawe co zobaczę jutro :D



Podobne wpisy

0 komentarze